Kieszonki w koszulkach, kamizelkach i bluzach kolarskich – co warto w nich mieć, a czego lepiej unikać?
Kieszonki w kolarskiej odzieży to mały detal, który w praktyce robi ogromną różnicę. Dobrze spakowane potrafią uratować trening, długą wycieczkę albo start w zawodach. Źle wykorzystane – potrafią irytować, przeszkadzać w jeździe i psuć komfort. Co więc warto w nich wozić, a co lepiej zostawić w domu?
Co warto mieć w kieszonkach?
Podstawą jest jedzenie – batony, żele energetyczne lub suszone owoce. Najlepiej takie, które łatwo wyjąć jedną ręką. Druga obowiązkowa rzecz to telefon, schowany w centralnej lub zapinanej kieszeni, najlepiej w dodatkowym etui chroniącym przed potem i deszczem.
Warto też wozić małą pompkę lub naboje CO₂, dętkę oraz łyżki do opon – szczególnie na dłuższych trasach. W chłodniejsze dni w kieszonkach świetnie sprawdzi się lekka kamizelka albo rękawki, które można szybko zdjąć i schować bez zatrzymywania się. Przydatne bywają również klucze (najlepiej na małym karabińczyku) i chusteczki lub mały buff.
Czego lepiej nie wkładać?
Unikaj przedmiotów ciężkich i sztywnych, które mogą obijać się o plecy lub powodować dyskomfort – duże powerbanki, portfele czy zestawy narzędzi „jak do warsztatu” lepiej zostawić w sakwie lub aucie. Zły pomysł to też luźne drobiazgi, które mogą wypaść na wybojach.
Nie warto również przeładowywać kieszonek – zbyt duży ciężar sprawia, że koszulka lub bluza zaczyna „siadać”, a materiał traci swoje właściwości. Komfort i aerodynamika szybko na tym cierpią.
Kieszonki dopasowane do pory roku
Latem liczy się lekkość i dostępność, zimą – bezpieczeństwo i stabilność. Dlatego w kamizelkach i bluzach kolarskich coraz częściej spotyka się kieszenie zapinane na zamek, które świetnie sprawdzają się w trudniejszych warunkach.
Dobrze spakowane kieszonki to mniej stresu na trasie i więcej czystej przyjemności z jazdy. W końcu w kolarstwie chodzi o to, by mieć wszystko pod ręką – i nic, co niepotrzebnie ciąży.